Film Lords Of Chaos

czyli poszukiwany Władca Chaosu.

Film Lord Of Chaos Władca chaosu

To, że tytułowym władcą nie jest szatan wyjaśniliśmy sobie już przy okazji książki Władcy chaosu. Film Lords of Chaos oparta jest o tą samą historię. Na podstawie historycznych zdarzeń, jakie miały miejsce w Norwegii na początku lat ‘90-tych XX wieku, stworzono fabularną adaptację.

Może i film ma tendencję do wzruszenia widza, choć raczej to wykluczone, przez fakt, że osoba taka ma wyrobiony własny pogląd na ciąg tych wszystkich wydarzeń. Ci co byli na bieżąco w czasach budowania norweskiej sceny black metalowej, dziś są w wieku, który jednak może uronić łezkę w oku.

Nie zmienia to jednak faktu, że film raczej nie poszedł w ślady Władcy Pierścieni i kinowym hitem raczej nie był, Dziś, dwa lata od premiery, można zobaczyć go na kanałach potentatów streamingu. Odnalazłem go w chaosie wyszukiwania. Trudno powiedzieć czy to przypadek, czy stoi za tym pan ciemności, który liczy, że odzyska swoją świetlaną przeszłość.

Niestety muszą rozczarować jego i wszystkich, którzy spodziewają się tu salwy pochwał. Film Lords of Chaos obejrzałem do końca. Z historią opartą na faktach jest taki problem, że bywa przewidywalna. Kto czytał choćby Władców chaosu ten bez problemu wie co stanie się za chwilę i jaki będzie koniec. Zresztą już na samym początku narrator sam ostrzega, że nie będzie dobrego zakończenia.

Kto więc jest tym tytułowym lordem? Narrator, w którego wciela się Euronymous? Czy Kristian Varg Vikernes? Ten pierwszy gdyby przeżył do końca może wymieniłby tutaj Pelle Dead Ohlin. Z filmu Lords of Chaos raczej nie wyciągniemy wniosków. Opinię na temat kto stworzył fundamenty pod norweską scenę black metalową każdy ma lub powinien wyrobić sobie sam.

Thriller, jako jeden z gatunków filmu fabularnego przyciągnie widzów, którzy o tej całej historii nie mają zielonego pojęcia. Co może im się spodobać we Władcy chaosu? Wizje Euronymousa? Piękne zabytkowe kościoły? Sceny ich pożarów? A może jednak fakt, że to wszystko oparte zostało w jakimś stopniu na prawdziwych wydarzeniach?

Pierwsza połowa lat ‘90-tych XX wieku to czas mody na strzelanie, także do samego siebie, w muzycznym show biznesie. Na fali tej mody jedni zabezpieczyli materialnie swoich bliskich na skutek krótkoterminowej popularności inni przeszli do historii za sprawą muzyki. Black metal nie jest niczym przyjemnym, ale podobnie mogą mówić ci co nie przepadają za muzyką klasyczną lub jazzową.

Kurt Cobain jest ikoną sceny grunge. Jego sposób na sławę i chwałę nie był oryginalny. Zresztą Pelle Dead Ohlin też nie był żadnym protoplasta. Z ekonomicznego punktu widzenia lider Nirvany lepiej zabezpieczył swoją rodzinę. Co do blasku legendy miałbym już wątpliwość. Zatem można wysnuć twierdzenie, że sztuka broni się sama.

W Norwegii muzyka black metalowa uznawana jest za dobro kulturowe. Zespół Mayhem (założony przez Euronymousa) i Burzum (projekt Varga) to legendy. Historia pisze własny scenariusz. Bardziej bliski temu do czego dążył narrator Władcy chaosu. Wszyscy powinniśmy zrozumieć, że szatan najbardziej pragnie pieniędzy. Alleluja i do przodu. [1]
___
Film Lords Of Chaos (pol. tłumaczenie Władca Chaosu), reżyseria reżyseria Jonas Åkerlund, scenariusz Jonas Åkerlund i Dennis Magnusson, produkcja Szwecja – Wielka Brytania, 2018

[1]- cytat z filmu Polityka (reżyseria Patryk Vega)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza