Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipali. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipali. Pokaż wszystkie posty

Lipali - Mosty, Rzeki, Ludzie

Lipali - Mosty, Rzeki, Ludzie
Lipali Mosty, Rzeki, Ludzie, zdjęcie: okładka płyty
Nie widziałem Lipali na żywo od czasu powrotu Illusion. Płytowy dorobek obu zespołów nigdy nie szedł w parze. Lipali buduje odmienny klimat, choć potrafił dołożyć do pieca (To co ma nadejść). Gdy włączyłem Mosty, Rzeki, Ludzie moje pierwsze skojarzenia było jeszcze zgoła odmienne.

Pamiętacie pierwszą solowa płytę Tomasza Lipy Lipnickiego? Li-Pa-Li to dziś perełka. Skojarzenia wywołał utwór Będzie dobrze. Jego klimat, który zarazem jest spoiwem z Trio, trzecią płytą Lipali. Nie przypadkiem o niej wspominam.

Płyta Lipali - Fasady

Słuchając płyty Fasady, któryś raz z rzędu pomyślałem, że Lipali to taki polski Motörhead. Kolejna płyta, bliska brzmieniowo do poprzednich. Mimo wszystko wnosząca coś nowego, ale tylko na własne podwórko zespołu.

Lipali serwuje kolejną serię piosenek. Promocję nowej płyty rozpoczął od utworu Ludzie 1.2. Wg mnie najlepszego na krążku. Etniczne brzmienia, z ciekawym tekstem, szybko wpada w ucho. Jak zachęta do kupna sprawdził się doskonale. Piosenka otwiera też całą płytę. Manewr dobry. Osłuchany fan tylko czeka co będzie następne. Rozpoczyna się wachlarz muzycznych doznać. Pierwszy kontakt z płytą, świeżość brzmienia, do zespołu dołączył czwarty muzyk – multiinstrumentalista Roman Bereźnicki, nie odróżnia tego co dobre, a co gorsze. Poszcze fragmenty, chwytliwe riffy (Lava Love) od razu wpadają w ucho. Kolejne przesłuchania i dostrzegamy, że ten kawałek jest lepszy, a tamten nie koniecznie chcemy teraz słuchać.

Akustyk Lipali

Wchodzimy do marketu nie dla idiotów, a tam ze wszystkich głośników wydobywa się znajoma muzyka. Promowany dosyć mocno kwietniowy akustyczny koncert Lipali w warszawskim teatrze Palladium niespodziewanie ukazał się na DVD.

Lotniskowy Lipali

W ramach Maj Music Festiwal (7-9 maja 2010 roku) na katowickim lotnisku Muchowiec wystąpił zespół Lipali.

Lipali

Li-Pa-Li (2000, Universal Music)
Okładka w stylu mega dance part xxx. Kiedy trzyma się w rękach taką płytę to ma się obawy czy pomimo iż to w końcu Lipa (lider grupy Illusion) to czy nie odleciał za daleko. Zaryzykowałem.

Biała mgła i Rude Lipali

Koncert Lipali, Ocean - 09.11.2009, Bielsko Biała, Rude Boy Club

W ciemnych zaułkach Bielska Białej mieści się Rude Boy Club, który coraz częściej nawiedzany jest przez przemieszczające się po Polsce trasy koncertowej. W związku z tym, że tegoroczna edycja Eska Rock Tour 2009 ominęła śląską metropolie, w gęstej mgle ruszyliśmy bardziej na południe.

Zagrał Ocean. Bez rewelacji jakieś. Po całym dniu miało się ochotę na relaks, a tym czasem pojawiało się coraz większe uczucie zmęczenia. W końcu zeszli, a na scenie pojawiła się ekipa Lipali. Pobrzdąkali na gitarach, pozderzali w bębny i przy niebieskim świetle usłyszeliśmy padający deszcz. Zaczęli Wierszem by chwilę potem przejść do Barykad.

Zmienne klimaty i nastroje. Od scenicznego wariactwa, po chwile wytchnienia. Kilka rozbawiających zapowiedzi Komisarza Czcionki, Sto lat dla świeżo upieczonego taty - basisty Adriana Qlosa Kulika, perkusyjny epizod z wiśniówką.

Na ich koncie są trzy zespołowe płyty (kolejno Pi, Bloo, Trio). Uświadomiłem sobie, że kompozycji, które chciałbym usłyszeć nie starczyłoby na przeszło dwu godzinny koncert, a przecież ten trwał z grubsza półtorej godziny. Niedosyt i zwiększony apetyt na jeszcze. W tym cały urok. Lipali jest znakiem jakości na udany wieczór. Mam nadzieje, że taki był nie tylko dla mnie.

W drodze pojawił się, nie po raz pierwszy, wątek o zamieszkaniu w Bielsku Białej. Lubię tam przyjeżdżać, bo to miasto tylko z pozoru wydaje się wielkie. Kiedy patrzę na położenie osiedli mieszkaniowych to nie znam lepszego miejsca. Otaczające góry pełne jesienny barw. I spokój ponad wszystko.

Rzucamy ziarenko nie znając gruntu na który spadnie i co z nim będzie.
Póki co adoptujemy nowe miejsce, nowy dom, eliminując wszystkie irytacje.

Kto co lubi

Chylińska szaleje w mediach. Majewski daje się wciągnąć i bliski jest dna. Dla jego show to bez różnicy.
Gołota pozostawia widzów z pytaniem, na które zwykły śmiertelnik nie pozna prawdy o boksie. Uczymy się od najlepszych. Tutaj za wzór służy nam amerykański boks zawodowy. Ciężko mi uwierzyć, że to nie jest wyreżyserowane show. Nie spędza mi to snu z powiek. Sport ten nie interesuje mnie wcale. Z punktu socjologicznego jednak zadziwia podniecenie społeczeństwa.
U2, a dokładnie to Bono tłumaczy się słabą sprzedażą No Line On The Horizon. Tylko pięć milionów to mało? Szczerze to sam nie pamiętam kiedy słuchałem tej płyty. Kiedy słuchałem jakiejkolwiek płyty na spokojnie skupiając się jedynie na muzyce? Tego zaszczytu dostąpiła behemotowa Evangelion, jeśli dobrze pamiętam.
Nie wiem jak tam wyniki sprzedaży ostatniej płyty zespołu Hunter, ale widać HellWood zeszło na tyle z półek, że zespół zaprasza na warszawski koncert, który zostanie zarejestrowany na potrzeby DVD. Wciąż mam spory niesmak faktem zakupu tego wydawnictwa. Może i nawet bym odstąpił ją komuś, ale złej muzyki nie dałbym nawet największemu wrogowi. Muzyka ponad podziałami.
Koncertowe sukcesy Riverside. Podczas polskiej części ich trasy ich występy obejrzało 9000 widzów. Wynik godny podziwu. Syndrom starości zapewne sprawił, że nawet nie pomyślałem o tym by tam być, bo koncerty tej ekipy nie schodzą poniżej wytycznych. Płyty to odrębna sprawa.
Zupełny brak zainteresowania nowymi wydawnictwami Kultu i Hey. Tłumaczę to sobie głodem na dźwięki bardziej, hm, ambitne? Blindead tu na czele się kłania. Miał być wyjazd na ich koncert obok Rootwater, ale informacja o indywidualnej koncertowej ekspansji tych psychoanalityków sprawiła, że obcowanie z ich muzyką na żywo odłożyłem do grudnia.
By poczuć się jeszcze bardziej wyposzczonym w listopadzie czekają mnie dwa odmienne wyjścia z domu. Zamierzam zrelaksować się przy Chrisie Botti, a zaraz potem podładować nieco decybele na koncercie Lipali. To ostatnio jedyny polskojęzyczny wykonawca, którego tegoroczna płyta kręci się w odtwarzaczu, głównie samochodowym, dosyć często. Bilety kupione i z niecierpliwością czekam plonów wrażeń.
Wychodzi na to, że by poświęcić czas tylko muzyce muszę ruszyć się z domu. Nic w tym złego gdy konfrontację z odgrywanymi na żywo dźwiękami ceni się najbardziej. I jakże to o wiele lepsze od telebimu z obkładającymi się bokserami. Rzecz jasna, w myśl zasady.

Ona chyli czoła

To była wyjątkowo ciemna noc. Z radio sączyła się muzyka. W półśnie usłyszałem głos Tomka Lipy Lipnickiego znanego z Illusion.
Codziennie wieczorem wyświetlasz ten film
Cudowną przygodę
W której ktoś odnalazł Cię
Ktoś pokochał Cię [1]
Dźwięki zgoła odmienne od tego co prezentował do tej pory. Chwilę potem zauważyłem na sklepowej półce płytę Li-Pa-Li.
Sądząc, że ów utwór jest na tym krążku kupiłem. Dopiero później dowiedziałem się, że pod utworem Otwórz serce podpisał się zespół Karmacoma. Lipa był jedynie gościem.
W domu doznałem sporego szoku słuchając Li_Pa-Li. Elektroniczne dźwięki, miraże, klimaty zupełnie nie kojarzące się z tym wokalistą. Była to jak się okazało ucieczka od ciężkich brzmień. Czy taka miała być nowa droga tego świetnego tekściarza? Czas pokazał, że nie. Li-Pa-Li przeszło nie zauważone. Nie spotkałem się do tej pory z żadnymi zarzutami próby sprzedania się koniunkturze. Było minęło. Kolejne wydawnictwo Pi, sygnowane już jako Lipali, okazało się powrotem do tradycyjnego składu z gitarą, basem i perkusją. Tak zostało do dziś.

2009 rok, w telewizji nadają drugą edycję programu Masz talent. W jury zasiada postać, którą większość kojarzy głównie z kontrowersyjnym Nauczyciele fuck off! Agnieszka Chylińska, była wokalistka O.N.A., po niespodziewanym rozpadzie tego zespołu nie złożyła broni i nagrała płytę rockową. Coś nie zagrało. Po występach, głównie plenerowych, zniknęła z publicznego widoku. Wróciła, zaczynając swój come back od szklanego ekranu. Na fali nagrała płytę, która już pierwszym singlem wzbudziła kontrowersje. Ludzie nie przechodzą obojętnie więc coś musi być na rzeczy. Dobre, czy nie?

Zespół O.N.A. został założony przez Grzegorza Skawińskiego, byłego lidera zespołu Kombi. Będący w czołówce polskich gitarzystów potrafi zagrać wszystko. Jestem o tym przekonany. Wyczuł lukę na polskim rynku i stworzył grupę, która z każdą płytą robiła krok dalej. Kierunek prowadził ich do coraz ostrzejszych dźwięków. Umiejętnie zaaranżowane utwory przyciągnęły szerokie grono słuchaczy. To pozwoliło na koncertowanie zarówno na koncertach stricte rockowych, jak również wielkich imprezach niebiletowanych. Zespół skończył się nagle, w tym samym momencie kiedy Grzegorz Skawiński odkrył na nowo słodkie miłe życie.
Kiedy na rynek trafiała debiutancka płyta O.N.A. Modlishka jej wokalistka była osobą nieznaną. Z każdą płytą i rosnącą popularnością mogła bardziej kreować swoją osobowość. Swym buntem podobała się nastolatką. Z czasem i media były świadome, że na zadane pytanie odpowie na swój sposób, a to wzbudzi publiczną dyskusję.
Skończył się czas O.N.A. i Agnieszka Chylińska postanowiła na własnych barkach stworzyć coś równie ciężkiego co ostatnie dokonania jej byłego zespołu. U jej boku został Zbyszek Kraszewski, który podobnie jak wokalistka został bez angażu po rozpadzie zespołu. Wspomogli ich młodzi uzdolnieni. Na rynku pojawiła się płyta Winna. Być może ciężar jaki przyszło znosić przygniótł wokalistkę. Zrobiła się cisza.
Ile prawdy jest w tym co nagrała dotychczas? Czy z wszystkim się identyfikuje? Nowe oblicze, nieustanna próba zrobienia z chłopczycy seksownej kobiety. Udana, czy nie, rzecz gustu. Podobnie jak nowa muzyka, która dzięki sprawnej promocji atakuje nas z niemal każdej stacji radiowej. Nie ustępują im portale internetowe próbujące nakłonić internautów do dyskusji na temat nowego oblicza. Tylko poco?

Dzięki telewizji kilka przygasłych artystów zabłysło już iskrami zimnych ogni. Ze swej szansy korzysta również pani Chylińska. Gdyby nie jej przeszłość nie byłoby jej w Mam talent. Kiedy emitowana jest druga edycja programu trzeba kuć żelazo póki gorące. Nie wiadomo jaka będzie oglądalność kolejnych edycji, a twarz znów błyszczy w świetle reflektorów. Program nie dał szansy być bardziej cool, bo ludzie się obrażą jak się im coś od serca powie. A może serce od zawsze myśli inaczej? Może nie jest tak jak się kreowałam? Może pokaże jaka jestem naprawdę? A może znów ich okłamie?
Z życia trzeba czerpać naukę. Może podobnie jak Lipa, Agnieszka Chylińska odkryje własną drogę, odnajdzie siebie i stworzy coś godnego jej naprawdę mocnego i oryginalnego głosu. Na pewno nie stanie się to już teraz.
___
[1] -Karmacoma Otówrz serce