Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hunterfest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hunterfest. Pokaż wszystkie posty

Festiwale, muzyka, lato, słońce, relaks


Lato to najlepszy czas dla festiwali. Po wiosennej Metalmanii mniej więcej od czerwca zaczynają si imprezy plenerowe.

Gdy cofne się pamięcią wstecz w pamięci utkwiły mi trzy cykliczne imprezy. Opener Festival, Przystanek Woodstock i Hunter Fest.

Na temat pierwszego z nich zapraszam na bloga Wszędzie z nich. Pomino, że byłem tam zaledwie raz, klimat i organizacja biła pozostałe dwa.


Hunter Fest 2004

Hunter Fest 2004, 07.08.2004, Szczytno
Hunter Fest 2004, plakat
Pierwsza edycja festiwalu i już na starcie czołówka polskiego rocka.

Naprawdę godne to podziwu. Nie sposób więc było się nie wybrać. Nasz autobus na dworzec w Szczytnie zajechał przed południem. Przy wejściu przywitał nas tłum oczekujących. Zatem już wiadomo, że mamy obsuwe czasową. Już na miejscu zdziwienie robi niewielka ilość stoisk z jedzeniem oraz jeszcze mniejsza ilość toalet (w stosunku to przewidzianej liczy ludzi).

Kiedy byliśmy już na terenie festiwalu na scenie grał zespół Blinxxxer. Od razu rzucił się w oczy gitarzysta z białym explorerem, wyglądający z daleka jak Hetfiled za swych młodzieńczych lat. Muzyka zresztą też bliska wszesnej Metalliki. Koncert krótki w zasadzie nawet nie dający szans na przekonanie się do tych dźwięków.

Startuje Nikt. Od początku nie potrafię się pozbyć jednego porównania - do zespołu Flapjack. W sumie mogło się nawet podobać, choć powiedzmy sobie od razu, że o jakiejkolwiek oryginalności nie ma tu mowy.