Fire
(1993, Izabelin Studio)Zespół Hey urodził się w czepku. Najpierw trasa z Acid Drinkers, potem festiwal Jarocin i pierwsza w Polsce taka promocja zapewniona przez wytwórnie.
Sukces płyty był tylko formalnością. Oczywiście nie obyłoby się bez talentu zespołu. Młodość znaczy szczerość. Płyta Fire jest przesiąknięta spontanicznością. Z pewnością wiele w niej naiwności, zapożyczeń rodem z Seatle (był sobie grunge), ale na ówczesny czas nikt z młodych nie miał takiej siły przebicia jak właśnie oni. Znaleźli się we właściwym czasie na właściwym miejscu. Dziś Fire to w zasadzie the best of sam w sobie. Klasyk, którego nie sposób brać pod uwagę, gdy myśli się o rocku w Polsce. Czy ktoś nie zna Teksańskiego, Mojej i Twojej Nadziei? To tylko zajawka, a nie którzy nie potrafią nawet tyle. Hey potrafił.

