Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hey. Pokaż wszystkie posty

Hey

Fire 

(1993, Izabelin Studio)
Zespół Hey urodził się w czepku. Najpierw trasa z Acid Drinkers, potem festiwal Jarocin i pierwsza w Polsce taka promocja zapewniona przez wytwórnie.
Sukces płyty był tylko formalnością. Oczywiście nie obyłoby się bez talentu zespołu. Młodość znaczy szczerość. Płyta Fire jest przesiąknięta spontanicznością. Z pewnością wiele w niej naiwności, zapożyczeń rodem z Seatle (był sobie grunge), ale na ówczesny czas nikt z młodych nie miał takiej siły przebicia jak właśnie oni. Znaleźli się we właściwym czasie na właściwym miejscu. Dziś Fire to w zasadzie the best of sam w sobie. Klasyk, którego nie sposób brać pod uwagę, gdy myśli się o rocku w Polsce. Czy ktoś nie zna Teksańskiego, Mojej i Twojej Nadziei? To tylko zajawka, a nie którzy nie potrafią nawet tyle. Hey potrafił.

Zatrzymany w czasoprzestrzeni: Hey, Perfect, Armia

Podobało mi się korzystanie z serwisu Spotify. Dzięki niemu mogłem przesłuchać płyty, po które nie zdecydowałem się zakupić (Hey) lub nawet nie wiedziałem, że zostały wydane (Armia).
Kieruje mną chęć poszukiwania, ciekawość i głód dobrych dźwięków. Pobudził mnie Dawid Podsiadło i szukam nowych, świeżych brzmień, które choć w niewielkim stopniu wywołają tyle pozytywnych emocji co laureat programu Mam talent. W zaimplementowanej wyszukiwarce wpisuje też sprawdzone nazwy, by rzucić uchem na wydawnictwa, o których wiem, że wyszły, ale mają zbyt słabą siłę przebicia by ich posłuchać.

Przystanek Woodstock 2004

Dziesiąty Przystanek Woodstock odbył się w Kostrzynie nad Odrą. Ogromna przestrzeń otoczona lasami. Scena ta sama jak w ostatnich dwóch edycjach festiwalu. To pod nią 30 lipca o godzinie 15tej zebrały się tłumy. Pamiątkowe rodzinne zdjęcie. Jeszcze tylko pan Roman Polański odgwizduje rozpoczęcie festiwalu i rusza pierwszy koncert - Uliczny Opryszek Oi.

Widać, że ludzie spragnieni byli już muzyki. Zakurzyło się mocno, do tego stopnia, że prawie momentami nie było widać sceny. Na początek hymn Woodstock, z refrenem odśpiewywanym przez nas już w drodze na festiwal (ooo jedziemy na Woodstock!). Cały repertuar być oparty na prostym punku, mnie kojarzącym się z tym co robiły kapele z tzw. nurtu punk polo.


Festiwal Odjazdy - 23.11.1996, Katowice, Spodek

Acid Drinkers, Big Cyc, Hey, Houk, O.N.A., Illusion, Closterkeller, Myslovitz, T.Love, Tuff Enuff, Strajk, Dog Family

Najpierw była mała scena. Moim faworytem był Dog Family, ale na dużej scenie zagrał Tuff Enuff. Podczas występu Dogów dane mi było zobaczyć wręcz na wyciągnięcie ręki grę Ślimaka (również w Acid Drinkers). Doprawdy jestem pełen podziwu od tego czasu jeśli chodzi o jego strzały w werbel.

Przystanek Woodstock 2002

O wyjeździe do Żar dowiedziałem się niespełna miesiąc przed festiwalem. Na pytanie czy wybieramy się na Woodstock odparła Tak. Skoro tak to tak. Kombinowany nie pewny urlop, który prawie do końca nie był pewny czy będzie (ale był!), trochę załatwiania z gratami (namiot itp.) i cała naprzód ku nowej przygodzie... Przygodzie towarzyskiej i muzycznej.

Trudno stwierdzić, która bardziej ważniejsza, ale na pewno oby dwie pozostaną długo długo w pamięci. Zacznę od muzyki. Co chciałem to oglądałem, przeżywałem, na co nie miałem ochoty to sobie darowałem. Zdarzyła się tylko jedna wpadka. Udaliśmy się pod scenę celem obejrzenia Huntera, no i mieliśmy niemiłą przyjemność po obcować z muzyką grupy Cree.


Hunter Fest 2004

Hunter Fest 2004, 07.08.2004, Szczytno
Hunter Fest 2004, plakat
Pierwsza edycja festiwalu i już na starcie czołówka polskiego rocka.

Naprawdę godne to podziwu. Nie sposób więc było się nie wybrać. Nasz autobus na dworzec w Szczytnie zajechał przed południem. Przy wejściu przywitał nas tłum oczekujących. Zatem już wiadomo, że mamy obsuwe czasową. Już na miejscu zdziwienie robi niewielka ilość stoisk z jedzeniem oraz jeszcze mniejsza ilość toalet (w stosunku to przewidzianej liczy ludzi).

Kiedy byliśmy już na terenie festiwalu na scenie grał zespół Blinxxxer. Od razu rzucił się w oczy gitarzysta z białym explorerem, wyglądający z daleka jak Hetfiled za swych młodzieńczych lat. Muzyka zresztą też bliska wszesnej Metalliki. Koncert krótki w zasadzie nawet nie dający szans na przekonanie się do tych dźwięków.

Startuje Nikt. Od początku nie potrafię się pozbyć jednego porównania - do zespołu Flapjack. W sumie mogło się nawet podobać, choć powiedzmy sobie od razu, że o jakiejkolwiek oryginalności nie ma tu mowy.