Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black-metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black-metal. Pokaż wszystkie posty

Norwegia kontra Stany w stylu polskim

czyli jak nie hokej a muzyka zrobi z ciebie leśnika. O płycie Terrestrial Hospice Indian Summer Brought Mushroom Clouds.

Terrestrial Hospice: Skyggen i Inferno
Terrestrial Hospice: Skyggen i Inferno
Idzie przez las, żadne zakazy nie są w stanie was powstrzymać. Nagle słyszycie nawalanie w bębny, silne, szybkie strzały. Podąża za dźwiękiem. Powoli, ostrożnie, jeszcze nie wie co lub kto to taki. To musi być muzyka grana na żywo. Czarna msza? Dostrzegasz zestaw perkusyjny i długowłosego bębniarza. Jeżeli zaszył się w tym gąszczu i tak ćwiczy to chyba sam nie wie, że idzie mu to doskonale. Zaraz czy to nie…

Kiedy wszyscy twoi koledzy z zespołu ruszają z projektami ubocznymi doskwiera ci nuda. Pakujesz swój zestaw i ruszasz na łono natury. Na miejscu ogarniasz podłoże, rozkładasz dywan, a na nim perkusję. Wracasz do korzeni…

Deus Mortem bez kompromisów

czyli oczekiwać nieoczekiwanego.

Deus Mortem, zdjęcie: materiały prasowe
Trasa Behemoth Phoenix Rising Tour w 2012 roku nie wzbudziła mojego zainteresowania. Dziś można rzecz mój błąd. Jednym z gości była grupa Deus Mortem (plus Blindead i Morowe).
Jeszcze do kwietnia tego roku nie słyszałem ani jednej nuty w wykonaniu tej black metalowej ekipy.

Wiosną, podczas festiwalu Metalmania 2018, stała się rzecz ciekawa. Koszulki z nadrukami wciąż są na topie. Setki wzorów wśród obecnych w Spodku. To chodzące żywe reklamy zespołów każdej odmiany ekstremalnego metalu. Nie wiem kto jeszcze spostrzegł gościa z warkoczem w białym t-shircie z wielką kostuchą na plecach. Minąłem go kilka razy przy małej scenie, a na koniec zobaczyłem na niej. Był to Necrosodom, wokalista występującej tego dnia Anima Damnata. Ustaliłem później, że miał na sobie koszulkę Deus Mortem.

Bielszy odcień czerni

czyli Dimmu Borgir na salonach kontra silna scena black metalowa

Dimmu Borgir
Dimmu Borgir, zdjęcie: materiały prasowe
Czy black metal może być przystępny? Patrząc na to co dzieje się na tej scenie od kilku lat można stwierdzić, że tak. Czy to moda? Cóż, na pewno konsekwencja medialnego szumu. Jednak tym razem prasa, telewizja i internet nie informują o palonych kościołach czy morderstwach. Mówi się o artystach, często zapominając o samej muzyce. Jest szum, jest tłum na koncertach. Pozytywną stroną tej popularności, ku być może zaskoczeniu sceptyków, docenia się jakość i daje szansę wartościowym dźwiękom. Zatem za Behemoth poszła Mgła, Furia In Twilight's Embrace, Blaze of Perdition, a nawet Bathuska. Czy wciąż myślimy o black metalu?

Zaglądamy do Norwegii, kolebki drugiej fali black metalu. Satyricon czy Dimmu Borgir to dziś pop kulturalna duma tego kraju. Z perspektywy ilości nagrań, wydawanych niemal codziennie płyt to zaledwie kropelka w tym morzu czerni. Tak jest niemal z każdą odmianą metalu. Po heavy metal, był thrash z wielką czwórką na czele. Przyszedł i czas na komercjalizację deathu i złagodzenie black metalu. Czy to wciąż black metal, z jego ideami?

Artysta powie, że to jego korzenie, że chce się rozwijać i iść do przodu. Nikt mu tego nie zabroni. Niczym flecista, który wyprowadził myszy z miasta, dany zespół pociąga za sobą swoich miłośników. To czary. Sęk w tym, że działają.

Emperor. Cesarz jest mądry

Emperor Anthems to the Welkin at Dusk
Emperor Anthems to the Welkin at Dusk, zdjęcie: za emperorhorde.com
Jeżeli zespół utrzymał się ileś lat na scenie to najczęściej oznacza jedno: stworzył muzykę, która przeszła do historii.

Nie wiem skąd bierze się stwierdzenie, że grupa musi nagrać nową płytę by koncertować. To co mieli do powiedzenia kiedyś ma się nijak do tego co nagrywają dziś. Ludzie kochają za to co było i przysłużyło się popularności.

Moda robi swoje. Jej zaletą jest wycisnąć jak cytrynę z wszystkiego co się da. W latach osiemdziesiątych narodził się thrash, black i death metal. Każda fala wyrzucała na brzeg setki zespołów. Do historii przeszli nie liczni.


Książka Władcy Chaosu. Krwawe powstanie satanistycznego metalowego podziemia

Książka Władcy Chaosu. Krwawe powstanie satanistycznego metalowego podziemia
Żyć zgodnie z własnym ja, czy jak kto woli głosem sumienia. Robić na co ma się w życiu ochotę. Stawiać sobie cele i zdobywać je. Rozwijać się przy jednoczesnym czerpaniu radości życia. Tu i teraz na Ziemi. Do tego wszystkiego nie potrzebna jest żadna religia, a skoro tak, to jej obecność nie powinna zaprzątać nam głowy.

Nie wiadomo dlaczego tak stawiany plan na życie również nie został zaakceptowany. Przypadkiem żadnej radości z bytu na tym padole Ziemskim. Jedyny sens walka z doktryną Kościoła, a celem ostatecznym powrót do pierwotnych wierzeń. Oto propozycja racji bytu. Im większe w nas zaangażowanie tym bliżej nam do najzagorzalszych zwolenników Religii. Ideologicznie oczywiście jesteśmy przeciwieństwem, swoistym odbiciem w lustrze.

Każdy ma prawo do życia. Określone ramy wolności obywatelskiej pozwalają na swobodny wybór tego co chcemy podczas naszej obecności na Ziemi robić. Czy to będzie radość z życia, czy też przyjmiemy waleczną postawę zależy tylko od nas. Świat jednak ustalił pewne zasady, których łamanie wiąże się z ograniczeniem praw. Od inteligencji zależy czy przestępca uniknie kary jaką określa kodeks prawny. Nawet w dzisiejszych czasach świat walczy prochem. W większości jednak przypadków na zło odpowiada się przepisami i pozbawia prawa do wolności. Oddanie się w ręce Prawa jest jednoznaczne z poddaniem się. Złapanie w sieci stróżów prawa równe jest porażce.